Dzisiaj po raz pierwszy mam pilnować dziecka!O matko!Znaczy mam doświadczenie,przecież mam siostrę ale to nie to samo co obce dziecko!Rano zjadłam lekkie śniadanie(płatki z mlekiem)i od razu pobiegłam do swojego pokoju żeby się ubrać.Założyłam białą koszulkę z jakimś czarnym nadrukiem,szorty i białe converse.Zrobiłam sobie kłosa,lekko pomalowałam oczy(czyli użyłam tuszu do rzęs oraz kredki do oczu)usta pomalowałam czerwoną szminką ale po około 10 minutach mi się odwidziało i rozpuściłam włosy,zmyłam makijaż oraz założyłam malutkie ledwo widzialne kolczyki.Po tych wszystkich poprawkach wyglądałam tak No całkiem,całkiem...
Moja siostra siedziała w łazience i śpiewała...O matko!Ale fałsz!!!Tak czy siak zeszłam na dół chwyciłam torebkę i ruszyłam do mojego auta ale nie obyło się bez spotkania z Harry'm i Niall'em.Pogadaliśmy chwilę i jak na złość zaproponowali że ze mną pojadą...Pokiwałam głową na nie
-Jesteś trochę za młoda żeby zostawić Cię z dzieckiem(ale te pracę dostałam!)-powiedział Niall'er
-Po prostu powiedz,że chcecie ze mną pojechać bo się wam podobam...-zażartowałam
-Tego nie powiem nigdy!-Harry się zaczerwienił tak samo jak Niall
Po długich namowach chłopaków zgodziłam się żeby ze mną pojechali.Tak więc wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w kierunku domu mojej pracodawczyni.Po około 15 minutach znajdowaliśmy się pod budynkiem koloru żółtego.Powoli wyszłam z auta i ruszyłam w stronę domu.Chłopcy niemalże wyskoczyli z auta bez dachu Oto ono i do mnie dobiegli.'Głąby!!!'pomyślałam i lekko prawie nie dosłyszalnie puknęłam w wielkie dębowe drzwi.Jednak ktoś usłyszał to lekkie puknięcie bo po chwili drzwi zaczęły się powoli otwierać.Moim oczom ukazał się George!O matko jakie ciacho!Nieśmiało się uśmiechnęłam
-Hej...-szepnęłam prawie nie dosłyszalnie
-Witaj Emily!-chłopak przytulił mnie na powitanie
Było widać,że moim towarzyszą to się nie spodobało.Lekko chrząknęli i już po chwili słodziak odkleił się ode mnie
-Oh przepraszam...Nie wiedziałam,że z kimś przyjechałaś...-chłopak się zarumienił
-Spoko tak właściwie to mnie zmusili do tego żeby ich zabrać-wybuchnęliśmy śmiechem
Po chwili uspokoiliśmy się i George zaproponował żebyśmy weszli.Nawet nie minęło 10 minut,a w salonie ukazała się chyba jego mama
-Witaj skarbie ty pewnie jesteś Emi?-uśmiechnęła się ciepło
-Tak,a pani to pani Veronica?-zapytałam się
-Tak to ja ale kochanieńka mów na mnie po prostu Veronica-kobieta upiła łyk herbaty(skont ona tam się wzięła?!)
-Oczywiście-chrupnęłam ciasteczko
-A właśnie poznaj mojego siostrzeńca George'a-Veronica wskazała na słodziaka
-My już się znamy ciociu...-mruknął chłopak
-Oh...Aha to jeszcze poznaj swoją podopieczną Margaret-kobieta wskazała na niewiele starszą albo i równą wiekowo dziewczynkę przyglądającą się nam.Śliczniutka ta dziewczynka...Niepewnie pomachała i do nas podeszła.Ale George ma ładną kuzynkę i chyba wiem po kim tą urodę odziedziczyła...Załatwiłam kilka spraw z jej mamą i już po chwili zaczęłam rozmowę
-Hej Margaret ja jestem Emily-wyciągnęłam swoją rękę w jej stronę
-Ceść(chyba ma jakąś wadę wymowy albo jest tak mała)...-dziewczynka niepewnie ją uścisnęła
-Ile masz latek?-dopytywałam się
-Cy-pokazała na paluszkach(no i wszystko wiadomo dlaczego tak mówi jest po prostu mała)
-Fajnie ja mam 18 lat-lekko pogłaskałam ją po głowie
Dalej rozmowa jakoś się kręciła.Bawiłam się z nią przeróżnymi rzeczami,przebierałyśmy się i takie tam.Matko w gruncie rzeczy opieka nad dzieckiem to wielki wysiłek!Po paru godzinach zabawy siedziałyśmy w salonie i oglądałyśmy bajki.Nagle do pokoju wszedł George,po nim Niall,a po nich Harry.Stanęli za nami i czekali na reakcję.Chyba...Postanowiłam zapytać
-Gdzie idziecie?-odwróciłam głowę w ich stronę
-Nigdzie....-powiedział Niall i cała trójka ruszyła w stronę garażu
No tak garaż pewnie będą coś kombinować przy aucie!Przeprosiłam na chwilę Margaret i poszłam za nimi
-Co wy knujecie?!-zapytałam
-Chcemy umyć auto to wszystko Ely-powiedział George Słodko i niewinnie
-Ok ale na własną odpowiedzialność!-powiedziałam powoli odchodząc od nich
Ja z nimi oszaleję!
******
Wybiła już 20 mama Margaret przyszła z pracy,a ja i ta dwójka głąbów mogliśmy spokojnie pojechać do domu.Moja wypłata nie jest ani duża,ani mała właściwie to jest w sam raz.Zmęczona pożegnałam się z chłopakami i weszłam do domu by już po chwili kierować się ku naszej łazience w celu umycia się.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam duży sweterek do tego jakieś spodenki.Po dłuuugiej wojnie z kołtunami(pewnie miałam je po tym jak razem z Margaret jadłyśmy płatki i kilka musiało mi się w tych włosach zaplątać)wyglądałam tak Luuuz...No po prostu nie wiem jak to się stało ale zasnęłam po nawet nie całych 5 minutach.
__________________________________________________________________
Kolejny rozdział^^